czyli po raz drugi sięgam po ten sam wzór

Pierwszy Mabon Sweater od projektantki Elenor Mortensen wydziergałam w żółto-niebieskim kontraście. Lubię go i często noszę. Postanowiłam więc wydziergać siostrzany sweter, ale w innym zestawieniu kolorystycznym.
Sięgnęłam po tę samą włóczkę, co przy pierwszym projekcie, czyli po Sheepjes Our Tribe, miałam więc pewność, że bez robienia próbki, używając tych samych drutów, otrzymam sweter w dobrym rozmiarze.
Tak samo jak przy pierwszym projekcie, ściśle według wzoru wydziergałam tylko karczek, potem spersonalizowałam korpus lekko go poszerzając i wprowadzając modyfikacje wzoru.
Już rozpoczynając pracę nad tym swetrem wiedziałam, że będę chciała tak pokombinować z dolnym motywem, żeby zakończyć go szarym kolorem, czyli tym, od którego zaczynałam. W tym celu musiałam wymyślić sposób przejścia między motywami. Rozrysowanie wzoru zajęło mi trochę czasu i nie obyło się bez używania gumki, ale metodą prób i błędów uzyskałam zadowolający mnie efekt.
Podobne lustrzane odbicie zastosowałam w dole rękawów, z tą różnicą, że motyw listków jest krótszy i są w nim tylko dwa rzędy gwiazdek, a nie trzech, jak w motywie w dole swetra.
Ciekawa jestem, czy zdążę tej zimy ponosić drugą wersję Mabon, bo sweter jest bardzo grzejący, a właśnie przyszło ocieplenie.











Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Cieszę się, że do mnie trafiłaś/łeś, będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.