czyli dziewiarskie migawki '2020 oraz życzenia noworoczne
Rok 2020 nareszcie dobiega końca. Był to rok niepodobny do żadnego innego, który pamiętam z mojego niekrótkiego przecież, bo już półwiecznego życia. Rok, który przewartościował mój sposób myślenia o rzeczach ważnych i mniej ważnych. Rok, w którym rzeczy nie do pomyślenia stawały się faktem. Rok, który w wielu obszarach wyrzucił mnie poza sferę komfortu.
Jutro przychodzi symboliczne nowe. Może za rok powiem sobie, że byłam naiwna, ale dzisiaj mam wielką nadzieję na powrót normalności. I właśnie za tę normalność, która dla mnie oznacza wolność, spokój i bezpieczeństwo, wzniosę z mężem o północy toast grzanym winem.
Żeby nie zwariować od pandemiczno-polityczno-zawodowych emocji, tak często jak tylko na to pozwalały obowiązki, chwytałam za druty lub rzadziej za szydełko.
Powstały przeróżne projekty od tych bardzo dużych, przez średnio pracochłonne, aż po całkiem niewielkie. Losowo wybrałam dziewięć prac, które w jakimś stopniu są reprezentatywne.
Największym projektem anno domini 2020 jest sukienka Plain & Striped Dress. W styczniu i lutym dosyć często nosiłam ją do pracy. Teraz zalega w szafie, bo zdalna praca z domu nie mobilizuje mnie do wymiany dresu na coś bardziej wyjściowego.
Mniej więcej na połowę roku 2020 przypadła moja fascynacja okrągłymi karczkami. Z początku nie szło mi łatwo i dlatego poniższy sweterek otrzymał miano Wymęczony Ulubiony. Zgodnie z drugim członem nazwy lubię go nosić. Na fali sukcesu Wymęczonego Ulubionego wydziergałam Hydrę. Zainteresowanych etymologią nazwy swetra odsyłam do postu. Ze względu na owersajzowy fason noszę go też w miarę często.

W kardiganie Hokkaido zapisane jest zarówno moje niesłabnące zainteresowanie formą okrągłego karczku, jak i zabawa w domowe farbowanie włóczki. Stanie nad parującym garem i mieszanie, niczym czarownica, kolorowych barwników, by następnie zanurzyć w nim wełnę, którą odzyskałam ze sprutego nienoszonego swetra, wspominam jako świetne doświadczenie pełne ekscytacji w oczekiwaniu na końcowy efekt. Super zabawa, ale wymagająca dużej ilości wolnego czasu, dlatego poświęciłam się jej tylko w okresie wakacyjnym.
W tym wyjątkowym roku pandemii nie mogłam się oprzeć, by nie skorzystać ze znalezionego w sieci wzoru na szydełkową chustę o wiele mówiącej nazwie Virus Shawl. Ponieważ dokonałam małej modyfikacji, czyli wariacji, moją wersję nazwałam Zwariowany Wirus. Chusta w tym sezonie jest moją ulubioną - noszę ją najczęściej.
Moim odkryciem ostatniego kwartału 2020 roku są skarpetki. Zafiksowałam się na ich punkcie i zrobiłam do tej pory 14 par. Niektóre doczekały się wpisu na blogu. Oczywiście w mijającym roku działo się dużo więcej niż pokazałam. Najistotniejsze jest jednak to, że dziewiarska pasja mnie nie odpuszcza, że ciągle mi się chce, że w głowie lęgną się pomysły i ustawiają się w kolejce do realizacji w 2021 roku. Dlatego moje życzenia noworoczne brzmią:
W Nowym Roku 2021
życzę sobie i wszystkim odwiedzającym mój blog Dziewiarkom i Dziergającym Panom,
wielu wspaniałych rękodzielniczych inspiracji,
nieustającej motywacji do wcielania w życie cudownych, kreatywnych pomysłów
oraz
nieprzemijającej chęci dzielenia się nimi w dziewiarskiej blogosferze.
Pozdrawiam noworocznie
Bokasia :-)








