Pokazywanie postów oznaczonych etykietą falbanka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą falbanka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 sierpnia 2026

Incoming Tide Sweater

czyli przypływ wzorów z Drops Design

    Oryginalna nazwa swetra Incoming Tide - Nadchodzący Przypływ, mogłaby sugerować, że jakiś przypływ dopiero nadejdzie, ale u mnie na blogu przypływ wzorów Dropsa trwa już od paru postów i odpływu jeszcze nie widać.
Wybierając ten wzór nie byłam do niego w pełni przekonana. Ażurowy wzór na karczku wydawał mi się mało atrakcyjny, taki powtarzalny, generalnie za skromny. Ale z braku lepszych pomysłów wzięłam go na warsztat. 
Sweter robiony jest na okrągło, od góry. Ufff... przynajmniej tyle. Po ostatnich dwóch projektach robionych od dołu, miałam już dość tego kierunku. 
Wzór gotowy, ładnie rozpisany, ale ja jak to ja, musiałam wprowadzić swoje zmiany. 
Falbanka na karczku bardzo mi się podobała i nie zamierzałam z niej rezygnować, ale propozycja wyszydełkowania jej i doszywania do swetra wydała mni się po prostu głupia. 
    Dziergajac karczek w miejscu przeznaczonym na falbankę przerobiłam rząd oczek lewych. Później na tych lewych oczkach nabrałam oczka na falbankę i przerobiłam bodajże cztery rzędy prawych oczek dodając co cztery albo pięć oczek kolejne, tak, żeby powstała falbanka. Zakończyłam ją I-cordem z dwóch oczek.
W korpusie, już po rozdzieleniu oczek na tył, przód i rękawy, zwiększyłam jeszcze liczbę oczek o jakieś 30, dodając je równomiernie na obwodzie. Z doświadczenia wiem, że tak będzie lepiej na mnie leżał.
Rękawy wydziergałam dłuższe niż w oryginalnym wzorze, ale nie całkiem długie, ściągacz też zrobiłam dłuższy i zrezygnowałam przy nim z falbanki.
Na dole swetra też wydłużyłam ściągacz.
Miałam bardzo mieszane uczucia pracując nad tym swetrem. W stanie "surowym" wydawał mi się mało atrakcyjny, taki nijaki, ale po zblokowaniu i przede wszystkim po założeniu go na siebie, zyskał w mojej ocenie i stał się jednym z moich najbardziej lubianych. Noszę go z wielka przyjemnością.
To nie jest ostatni dropsowy projekt, który zrealizowałam. Mam jeszcze jeden w zanadrzu, pokażę go w następnym poście. Wszystkie powstały jeszcze w pierwszym półroczu. 
Zaś wakacje dziewiarsko upłynęły mi na przeróbkach trzech chust. Jestem bardzo zadowolona z efektu i podzielę się nim wkrótce (mam nadzieję, że niedługo🤣).

niedziela, 12 lipca 2026

Treasure Hunt Sweater

czyli powtarzam się

    
    Pokazany w poprzednim poście Treasure Hunt Cardigan spodobał mi się na tyle, że postanowiłam wydziergać sobie jeszcze sweterkową wersję. Korzystałam, podobnie jak w poprzednim modelu, z darmowego wzoru ze strony Drops Design. 
I tak jak poprzednio wprowadziłam swoje modyfikacje.
    Po pierwsze zrobiłam dłuższe rękawy, po drugie wydłużyłam korpus swetra i po trzecie zastosowałam linię A. Wiązało się to z obliczeniami, które musiałam dokonać. Sweter jest robiony w okrążeniach od dołu. Nabrałam oczka na rozmiar dwa razy większy niż docelowy rozmiar karczku. Różnicę odejmowałam po bokach swetra. 
Przy rękawach było odwrotnie: nabrałam oczka na rękaw o dwa rozmiary mniejszy, ale regularnie dodając oczka i przedłużając uzyskałam taką liczbę oczek, jaka była konieczna, żeby kontynuować pracę w moim rozmiarze karczku. Wszystko musiało się zgodzić, bo inaczej nie można byłoby pracować ze schematami.
Czwartą modyfikacją było podwyższenie karczku na plecach i wymodelowanie dekoltu z przodu. Zastosowałam oczywiście rzędy skrócone. 
Bardzo polubiłam ten sweter i często go nosiłam przez całą wiosnę. Pranie nie jest problemem, dobrze znosi nawet pranie w pralce. Jedyną wadą bawełny jest to, że potem długo schnie.

Na tym sweterku nie zakończyła się moja "współpraca" z Drops Design. W nastepnym poście pokażę kolejny mój ulubiony sweter.

niedziela, 27 czerwca 2021

Lekko Romantyczna

czyli  falbanka w roli głównej

    Niedawno w sieciówce Action, która sprzedaje tzw. szwarc, mydło i powidło, czyli po prostu wszystko, zauważyłam w dość skromnej ofercie włóczkowej coś, co mnie zainteresowało - mianowicie kokonki 100% melanżowej bawełenki. Producent Alison&Mae, włóczka bardzo wydajna, bo w 150g jest ok. 630m, cena kokonka 13zł. Wykupiłam prawie całą ofertę kolorystyczną, tak więc można się będzie spodziewać kolejnych bawełnianych udziergów.
Na prezentowaną dzisiaj Lekko Romantyczną bluzeczkę zużyłam ok. 250g, czyli niecałe dwa kokonki. Nitka jest dużo cieńsza od dropsowego Love You 7, czy Safranu, dlatego bluzka jest lżejsza i bardziej lejąca.
Dziergałam drutami 3.0 na okrągło z góry na dół, bez kształtowania podkroju na dekolt, poszerzając w każdym rzędzie ramiona. Na wysokości zaplanowanej falbanki przerobiłam oczka lewe, na których później nabrałam oczka na falbankę. Uzyskawszy odpowiednią szerokość ramion, rozdzieliłam robótkę i przerobiłam osobno przód i tył na długości odpowiadającej otworom na ręce. Następnie połączyłam robótkę i dalej przerabiałam na okrągło jednocześnie odejmując oczka na lekki podkrój pach (po obu stronach symetrycznie: 3-2-2-1-1-1). Dalej mogłabym przerabiać prosto, ale ja poszerzyłam troszkę tułów dodając symetrycznie na bokach 5x2 oczka. Na dole zastosowałam małe pęknięcia. Wszystkie brzegi wykończyłam i-cordem na 3 oczka. Wyjątkiem jest dekolt, gdzie nie zastosowałam żadnego wykończenia oraz falbanka, którą wykończyłam i-cordem na 2 oczka. 
Jak już wcześniej wspomniałam falbankę zrobiłam na rzędzie oczek lewych: najpierw podwoiłam liczbę oczek, a w następnym rzędzie dobrałam jeszcze co 15 oczek po jeszcze jednym oczku. Do tej liczby doszłam oczywiście drogą prób i błędów i nie obeszło się bez prucia. Wcześniejsza wersja była zbyt falująca, bo dobierałam oczko co 5 oczek i wykończyłam i-cordem na 3 oczka, co też nie wyglądało ładnie.
Lekko Romantycznej bluzeczki jeszcze nie nosiłam, bo upały jakie panowały nie zachęcały do ubierania się w dzianinę😅
    Ostatnio dzierganie szło mi jednak jak po grudzie. Nie wiem, czy to kwestia nerwówki związanej z końcem roku szkolnego, czy upałów, których nie cierpię, czy tego, że nie mogę zbyt długo usiedzieć w jednym miejscu. A może wszystko naraz?

    Nałożyłam jeszcze na siebie nowy obowiązek. W ogródku działkowym moich rodziców pojawił się kociaczek. Kocica umieściła go na kompostowniku - niezbyt szczęśliwie, bo w upały i przed deszczem maluch nie miał się gdzie schować. Dlatego przenieśliśmy kociaka na werandę, gdzie się zaadaptował, śpi pod poduchami, ma sucho i ciepło. Zaczęliśmy go dokarmiać, bo kocica, dość dzika, nie przychodziła do malucha w ciągu dnia. No i właśnie ten obowiązek karmienia wzięłam na siebie, bo mieszkam najbliżej. Wystarczy, że przejdę na drugą stronę ulicy i już jestem na terenie ogródków działkowych. Chodzę więc do kota codziennie rano i wieczorem, zaś w ciągu dnia są moi rodzice. Starsza córka przejęła opiekę zdrowotną i biega z nim do weterynarza, robi zastrzyki i zakrapla nosek, bo okazało się, że kocurek ma koci katar, który może być dla zwierzaka niebezpieczny. Maluch szybko rośnie, zaczyna eksplorować nie tylko teren naszego ogródka, ale także sąsiednie. Zaprzyjaźnił się z naszą suczką, zaczepia ją prowokując do zabawy, na co nie zawsze piesek ma ochotę :-)
Pozdrawiam wakacyjnie wszystkich odwiedzających mój blog. 
Życzę sobie i Wam udanego urlopu, odpoczynku od rutyny dnia codziennego, nowych inspirujących wrażeń, no i oczywiście wspaniałych urlopowo-wakacyjnych udziergów ;-)