czyli którędy błądzą myśli podczas szukania nazwy
W poprzednim poście zasygnalizowałam, że wkrótce przedstawię dzianiny, które powstały z tegorocznych urlopowych zakupów włóczkowych. Zakupy nie były jakieś spektakularne, nabyłam tylko dwa ciasteczka Summer Soft Cake od Opus Natura. Skład przędzy to 55% bawełny i 45% akrylu, a ponieważ nitki nie są skręcone, to dzianina z nich wykonana jest delikatniejsza od np. YarnArt Flowers.
Gradientowe motki w zasadzie od razu zostały przeznaczone na chusty, choć przez chwilę zastanawiałam się, czy może z jednego z nich nie wykonać szala.
Pierwsze na druty wskoczyło ciasteczko w kolorach od waniliowego, poprzez delikatne zielenie zmieszane kolejno z delikatną szarością, aż do ciemnej grafitowej zieleni.
Forma Borowej Chusty jest inna niż The Great Owl Shawl. Sowia chusta to rogal, zaś Borowa miała być zwykłą trójkątną chustą, gdzie oczka są dodawane w rzędach nieparzystych: po jednym na początku i końcu rzędu oraz z dwóch stron osi środkowej, w sumie cztery oczka w co drugim rzędzie. Nie zaplanowałam żadnego ozdobnego motywu, może z wyjątkiem i-cordowych brzegów, ale nie wiem, czy można je zaliczyć do ozdobnych detali, czy raczej po prostu estetycznych.
Dość szybko w trakcie dziergania stwierdziłam jednak, że nie chcę chusty o kształcie przypominającym trójkąt równoboczny, lecz wolę formę trójkata równoramiennego o niskiej wysokości i szerokiej podstawie. Dlatego kilka razy zastosowałam wydłużanie boków poprzez zastosowanie rzędów skróconych. Taka forma bardziej mi odpowiada.
Zaś co do nazwy, to miałam kilka koncepcji. Roboczo folder ze zdjęciami podpisałam niezbyt finezyjnie - zielona chusta.
Chciałam jednak, żeby chusta otrzymała nazwę, która by nawiązywała zarówno do koloru, jak i do miejsca, w którym spędziłam urlop, a także dodatkowo, żeby miała wspólny mianownik z poprzednią oraz następną chustą.
Tak, tak, będzie następna, i jeszcze kolejna. Kompletnie się teraz zachuściłam;-)
Myślałam sobie: lato, góry, słońce, lasy, jasna zieleń oświetlonych słońcem łąk, ciemniejsza zieleń zacienionych lasów, gęstych borów. Borów???
Przecież weszłam na Borową Górę. Był to nawet główny punkt urlopowego wyjazdu. Nie ze względu na wyjątkową atrakcyjność szlaku, choć niczego mu nie brakowało, lecz ze względu na fakt, iż nazwa góry jest tożsama z moim nazwiskiem;-) Wygląda na to, że mam własną górę, a teraz mam też chustę;-)
Góra Borowa (853m n.p.m.), zwana też Górą Czarną, jest najwyższym szczytem Gór Czarnych i całych Gór Wałbrzyskich. Zaliczana jest do Korony Sudetów i Korony Sudetów Polskich. Natomiast, póki co, nie jest zaliczana do Korony Gór Polski, gdyż jej miejsce zajął Chełmiec, mimo, iż jest niższy o 3 m. Błąd wynika z tego, że podczas ustalania Korony instrumenty pomiarowe zostały ustawione na wieży widokowej. Mam nadzieję, że kiedyś zostanie dokonana korekta i Borowa zajmie należne jej miejsce w Koronie Gór Polski.




























































































