czyli pierwsza nazwa swetra uzgodniona z AI
Zmieniłam niedawno telefon. Ten nowy ma zainstalowaną aplikację Gemini. Jako nowość (dla mnie) wzbudziła moje zainteresowanie i trochę pobawiłam się możliwościami, jakie oferuje.
Tak więc, wygenerowałam już kilka obrazków według moich sugestii, "nagrałam" piosenkę, dowiedziałam się jak przeprowadzić kilka procedur, np. jak skopiować zdjęcia z chmury do dysku zewnętrznego, a także jak nazwać ten konkretny projekt. Ciekawa jest taka rozmowa, dostałam wiele propozycji, mogłam w nich przebierać, a każdy mój wybór był najlepszy na świecie;-)
Nie wiem, czy będę często korzystać z takiej pomocy, ale tym razem mi się podobało. Nawet bardzo;-)
Nie zamierzam jednak poprawiać w ten sposób moich zdjęć. Jeśli zachodzi potrzeba, to zawsze samodzielnie edytuję i poprawiam parametry, takie jak jasność, kontrast, nasycenie czy ostrość. No, ale to robi też każdy fotograf, nawet ten najbardziej profesjonalny.
Flared Blue Cascade wydziergałam z włóczki Wool Addicts od Langyarns, która ma w składzie bawełnę, czystą wełnę i poliamid. Zastosowany ażurowy wzór wykorzystywałam już wcześniej w skarpetkach. Sweter robiony jest od góry, z okrągłym karczkiem. Oczka w karczku dodawane były do momentu, aż między dwoma wyjściowymi motywami pojawiły się trzy kolejne. Sweter jest naprawdę szeroki, ale oddzielenie motywu dzierganego prawymi oczkami, fragmentami lewych oczek, dało efekt plisy i niezblokowany wydawał się całkiem wąski.
Włóczkę mogę z czystym sumieniem polecić*(patrz stopka), nic się z nią nie dzieje, nie mechaci się, choć udział wełny jest dość spory, bo 42%.
Pierwszą, ogródkową, sesję sweter miał jeszcze w lipcu 2025r jako work in progress, domowa sesja gotowego swetra była na początku lutego 2026r. W międzyczasie sweter był często noszony i co za tym idzie także często prany, a wygląda jakby dopiero co zszedł z moich drutów.
Na pewno sięgnę jeszcze po tę włóczkę, bo w szufladzie czeka już zestaw w innym kolorze:-)
*żaden z moich postów nie jest sponsorowany, jeśli podaję nazwę włóczki, producenta, czy sklepu, w którym została zakupiona, to robię to w celu bezinteresownej wymiany informacji i doświadczeń.









Bawełna z wełna to super skład dobrze ze podajesz nazwę włóczki bo ktoś może się skusi. 🙂 Sweter z tego co widzę dość długo czekał na prezentację, dobrze że go pokazałas. Kolor mi się bardzo podoba choć muszę przyznać że w niebieska ciach to ja nic nie posiadam 🤔. Pozdrawiam 😁
OdpowiedzUsuńTen sweter długo czekał, inne nadal czekają, bo codzienność ostatnich trzech lat mnie przytłacza i trudno mi znaleźć motywację do dzielenia się tym, co wydziergam. Tą codziennością jest opieka nad chorą mamą.
UsuńCieszę się jednak bardzo z tego, że mój zapał do dziergania jest nadal na wysokim poziomie i ciągle powstają nowe rzeczy.
Martwić się zacznę, kiedy przestanie mi się chcieć dziergać. Chociaż póki co nie potrafię sobie tego wyobrazić😉
Kawał dobrej roboty ✌️ Lubiłam dziergać okrągły karczek, ale okazało się, że nie do końca lubię w taki się ubierać, bo czuję się jak bania 🤓
OdpowiedzUsuńJa tak się czuję prawie cały czas😉najmniej, kiedy u góry mam wąsko, a dołem szeroko. Jednak nie ma to dla mnie znaczenia, czy to jest okrągły karczek, czy raglan.
UsuńPo pięćdziesiątce straciłam złudzenia, że uda mi się schudnąć, skupiłam się na tym, żeby już nie przytyć😉i to mi się od kilku lat udaje. Taki mały sukces😄
Przytulam mocno.
OdpowiedzUsuńanonimowa72
🫶
UsuńSweter jest piękny. A do okrągłych karczków, jako posiadaczka prostych, szerokich, kanciastych ramion, nie mam zaufania. W swetrach ze wzorem z lat siedemdziesiątych było mi bardzo niewygodnie. Ten jest wspaniały. I zazdroszczę, że możesz takie nosić.
OdpowiedzUsuńW dzierganiu to jest najlepsze, że możemy sobie zrobić właśnie to, w czym czujemy się najlepiej. Ja z zazdrością spoglądam na fasony z taliowanym albo nawet prostym body, ale sobie takiej formy nie wydziergam, bo tylko wyeksponowałabym to, co chciałabym jednak ukryć😉
UsuńWspominasz o edytowaniu zdjęć jeśli to konieczne, jestem ciekawa czy zmniejszasz rozmiar zdjęć? Ja przed zamieszczeniem zdjęć na blogu zmieniam rozdzielczość, aby zdjęcia zajmowały mniej miejsca, ale zastanawiam się czy to jest potrzebne.
OdpowiedzUsuńNie, nigdy nie zmieniam "ciężaru" zdjęć. Za dużo zachodu, nie widzę takiej potrzeby, bo Blogger chyba nie ma takich ograniczeń.
UsuńDzięki Kasiu. Niby to nie jest kłopotliwe, ale nawet takie automatyczne klikanie przy kilku zdjęciach do posta też trochę czasu zabiera.
UsuńTen kolor. Odcień niebieskiego. Nie pamiętam jak się nazywa. Sprawdzę... po angielsku tylko nazwy są.
OdpowiedzUsuńW każdym razie mój ulubiony kolor to niebieskie z domieszką fioletowego.